wtorek, 28 marca 2017

Lorde - "Green Light".

Zaledwie dwa dni temu założyłam sobie konto na Twitterze :) Cel był raczej jednoznaczny: promować własne blogi, w tym niniejszy, czyli "Dobrą rozrywkę". Dziś zauważyłam, że zaczęła mnie obserwować pierwsza osoba. Ten użytkownik na swoim profilu posiadał sporo muzyki, w tym i teledysk nowozelandzkiej wokalistki Lorde do piosenki "Green Light". Po obejrzeniu i wysłuchaniu stwierdziłam, że sam utwór wart jest uwagi i może stać się hitem sezonu. Muzyka z pogranicza popu i rocka alternatywnego łatwo wpada w ucho i z pewnością może być słuchana wielokrotnie. "Green Light" jest singlem promującym drugi album studyjny artystki, zatytułowany "Melodrama". Został wyemitowany w mediach na początku bieżącego miesiąca. W serwisie Youtube zdobył już ponad 37 milionów wyświetleń, jest więc bardzo popularny. Co takiego dostrzegają w nim użytkownicy Youtube'a ? Pewnie to samo, co i ja - nieskomplikowaną linię melodyczną, tekst o miłości oraz popularność samej Lorde. Niczego nie ujmując utworowi, bo prostota potrafi urzekać. Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, piosenka może się podobać.

Trochę inaczej mają się sprawy wideoklipu. Widzimy w nim ... wokalistkę idącą przez ulicę, tańczącą w klubach, czepiającą się ścian lub różnych krawędzi, zachowującą się jak dla mnie nienaturalnie - słowem ... chyba pijaną. Ale też i ona nie zaprzecza temu, bowiem tekst utworu mówi przecież o miłosnym rozczarowaniu, jakiego Lorde doświadczyła w przeszłości. Żeby było jasne: artystka tylko udaje w tym wideoklipie pijaną, i całe szczęście :) Wszak aby się pozbierać z takiego traumatycznego przejścia, człowiek jest niejako zmuszany przez swoją psychikę do ... no, różnych ekscesów. Lorde sama napisała tekst piosenki, to było jak swoista spowiedź. Tytuł "Green Light" oznacza "zielone światło", oczekiwanie na zezwolenie, którego się jednak w końcu nie otrzymuje ... Stąd złamane serce. W śpiewającej ten utwór artystce dostrzegłam wielką siłę wyrazu, intensywną mimikę twarzy, a więc i silne emocje. Widać, że wie, o czym śpiewa, mnóstwo przeszła i odebrała od życia gorzką lekcję. Jeżeli chcecie poznać słowa piosenki w oryginale (po angielsku), to znajdziecie je tutaj: Tekstowo.pl. Na samym dole jest krótka wypowiedź samej artystki o wykreowanym przez nią dziele. Twierdzi ona między innymi, iż "utwór brzmi radośnie, a później tekst jest mocny". Ja tej radości za bardzo nie widzę, jedynie smutek i wielkie emocje. Natomiast "mocny tekst" ? To ogólnie mówiąc rzucanie się w wir pustej rozrywki, alkohol zapewne też, no i pozostałe ... "przygody". Najlepiej posłuchajcie sami, mając jednocześnie przed oczami tekst. Na pewno "załapiecie" sens i ogólny przekaz. Zapraszam do wysłuchania utworu i obejrzenia teledysku:

środa, 22 marca 2017

Vanessa Mae - "Red Hot".

Dzisiaj chciałabym przeanalizować pokrótce i podzielić się z Wami moimi wrażeniami z przesłuchanego na serwisie Youtube utworu Vanessy Mae pod tytułem "Red Hot". Niestety nie posiadam już oryginalnej kasety magnetofonowej z nagraniem, a szkoda ... Pozostaje mi tylko wymieniony Youtube, tudzież inne strony z muzyką do posłuchania, albo też zakup płyty CD. Na coś będę się musiała zdecydować :) Póki co Youtube. Mam sentyment do pierwszego albumu artystki, zatytułowanego "The Violin Player". Z niego pochodzi utwór "Red Hot". Nakręcono do niego teledysk z udziałem Vanessy. I oto przed naszymi oczami wyłania się mroczny i tajemniczy lokal, rodem jakby z filmów gangsterskich. Może też kojarzyć się z ... klubem nocnym, ponieważ rozświetla go wprawdzie niewielkie, ale jednak światło - o czerwonym zabarwieniu. Znakomicie współgra z nim tytuł utworu, "Red Hot", czyli ... upał, rozgrzane do czerwoności powietrze. Czyli w domyśle mamy gorące lato.

Vanessa Mae gra w tym wideoklipie z prawdziwym upodobaniem i pasją, zresztą podobnie jest w pozostałych przypadkach, kiedy koncertuje przed publicznością albo kręci teledyski. Widać, że ma prawdziwy dar. Takie osoby to niekłamane skarby, rzeczywiste diamenty. Trzeba mieć również wiele zapału, aby grać tak pięknie. Swoją wirtuozerią na skrzypcach oczarowuje publiczność wymienionego lokalu, wszyscy słuchają jej z zapartym tchem. Jest także starszy, czarnoskóry mężczyzna z futerałem, po którego kształcie i wielkości można by przypuszczać, że zawiera skrzypce. Jednak nie gra, tylko słucha z zadumą. Czyżby grał za młodu ? A może przyszedł tu tylko jako słuchacz, jak inni ? No i oczywiście dodaje "pazura" towarzysząca skrzypcom gitara elektryczna. Jest znakomitym uzupełnieniem gry Vanessy. W pewnym momencie widzimy coś jakby migający negatyw, klatki, styl, który mnie kojarzy się z koncertami techno. W domyśle o to właśnie chodzi artystce. Chce ona nawiązać bliższy dialog z publicznością, swoją grą wprawić ich w niemalże hipnotyczny trans, jak to się często dzieje właśnie na koncertach techno. Myślę, że jest to znakomita reklama muzyki i talentu Vanessy Mae. Kończąc, zapraszam więc do obejrzenia wideoklipu oraz wsłuchania się w muzykę.

niedziela, 19 marca 2017

Niezbędnik kulturalny - moja strona kulturalno-rozrywkowa.

Dosyć już dawno temu, bo niecały rok wstecz utworzyłam witrynę opartą o gotowy, pobrany z internetu szablon. Jej nazwa to oczywiście "Niezbędnik kulturalny". Dlaczego ją stworzyłam (a raczej tylko wypełniłam treścią) ? Ponieważ chciałam mieć coś jeszcze oprócz blogów :) Posiadanie strony sprawia mi radość, bo mogę obserwować owoce mojej pracy. Trochę się namęczyłam nad treścią, albowiem nie mam zwyczaju jej kopiowania znikąd, a raczej piszę "z głowy". To trochę reklama opisanych tam serwisów literackich, filmowych, muzycznych, o sztuce, fotograficznych oraz charytatywnych. Wybrałam kilka ulubionych i zamieściłam ich dosyć krótkie opisy.

Czy stworzenie witryny było trudne ? To zależy od umiejętności i chęci tworzącego. Dla mnie znacznym ułatwieniem okazało się kreowanie strony bazującej na gotowym szablonie oraz używanie do jej tworzenia kreatora stron (specjalnego programu). W moim przypadku wybrałam darmowego KompoZer-a. Niestety czasem przestawia on kod źródłowy strony i trzeba wówczas poprawiać go przykładowo w programie Notepad++. Ogólnie rzecz biorąc, mając na uwadze wymienione, pozostała praca jest raczej prosta. Trzeba mieć tylko dobry pomysł na stronę, być osobą odrobinę systematyczną ;) oraz umieć tworzyć teksty, a to potrafię :)

Dlaczego właśnie Niezbędnik kulturalny ? Ponieważ kultura może być przystępna dla przeciętnego odbiorcy-internauty. Może on z nią obcować na co dzień i czerpać z tego zadowolenie i korzyści. Doprawdy, kultura nie musi być specjalnie górnolotna, ale też i nie nazbyt przyziemna. Najlepiej jest trwać pośrodku, takie jest przynajmniej moje zdanie. Tej z wyższej półki możemy nie zrozumieć (chociaż warto się wysilić czasem), natomiast ta niskich lotów bywa ... trywialna. Jednakże każdy powinien wybrać sobie sam, z czym pragnie obcować, mamy takie prawo. Ja na mojej stronie Niezbędnik kulturalny przedstawiłam te serwisy, które wydają mi się raczej przystępne, lecz i zarazem wartościowe.

Podsumowując: witryna Niezbędnik kulturalny, nad której stworzeniem i wypromowaniem spędziłam sporo wolnego czasu, jest serwisem proponującym internaucie godziwą rozrywkę i jednocześnie zawierającą kulturalne elementy. Dodatkowo wybrane przeze mnie serwisy są dostępne za darmo, zarówno one, jak też ich zawartość. No i wszystko jest w pełni legalnie. Opłaca się więc odwiedzić Niezbędnik kulturalny i wybrać coś dla siebie z dosyć szerokiej gamy kategorii. Będzie mi bardzo miło, jeśli zawitacie na mojej stronie, której adres podaję niżej:

http://niezbednik-kulturalny.pl/

poniedziałek, 13 marca 2017

Vanessa Mae - "Storm".

I znowu wracamy do muzyki skrzypcowej, którą skądinąd bardzo lubię - szczególnie tę w wydaniu nowoczesnym. Dzisiaj inna artystka, prezentująca nowatorskie podejście do tematu, mianowicie jest nią Vanessa Mae. Łączy ona w swoich utworach muzykę klasyczną na skrzypce oraz ... pop, ewentualnie techno. Razem tworzą one nowy gatunek - tak zwany "violin techno-acoustic fusion". Podaję te dane za naszą rodzimą Wikipedią. Wybrałam jeden z utworów, do którego stworzono teledysk. Motywem przewodnim jest "Burza" Antonio Vivaldiego. Całość jest bardzo dynamiczna i nieposkromiona jak letnia burza właśnie. Vanessa Mae nadaje dziełu własnego charakteru, doskonale grając na skrzypcach, chyba elektronicznych. W tle teledysku widzimy artystkę uciekającą przed gromadą ludzi, prawdopodobnie napastników. Po drodze chwyta ona leżące gdzieś na poboczu, jakby zostawione tam przypadkiem skrzypce. Wybiega na scenę, akurat w odpowiednim momencie i zaczyna grać.

Myślę, że ta wersja "Burzy" Vivaldiego jest godną następczynią oryginalnego dzieła, oczywiście niczego nie ujmując pierwowzorowi. Skrzypce elektroniczne podobnie jak klasyczne świetnie oddają atmosferę niepokoju i gwałtownych wyładowań. Dodatkowo beat przydaje energii, jak również gitara elektryczna w tle. Utwór jest arcydziełem w swoim gatunku, prawdziwą perełką moim skromnym zdaniem. Widzimy więc, że można także w dzisiejszej dobie, przy użyciu nowoczesnych środków muzycznych, niejako odrestaurować dawne dzieła starych mistrzów. Vanessa Mae ma w swoim dorobku więcej takich "przeróbek", ale zawsze można rozpoznać z łatwością oryginalny utwór, jeśli tylko jesteśmy chociaż odrobinę melomanami. Myślę, iż z czasem przedstawię na łamach niniejszego bloga więcej arcydzieł wymienionej artystki, ponieważ jest ona nie tylko kobietą-wirtuozem skrzypiec, ale i znakomicie oddaje ducha każdego z utworów, które gra. Nic dziwnego, bowiem naukę muzyki zaczęła w wieku zaledwie czterech lat  - od gry na pianinie. Dwa lata później rozpoczęła pobieranie lekcji w zakresie gry na skrzypcach. Szło jej tak dobrze, iż w wieku jedenastu lat dała ... swój pierwszy koncert z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej ! Podsumowując: widzimy, że ta niezwykle utalentowana młoda osoba swoją grą i kunsztem artystycznym potrafi porywać ! Zapraszam więc do wysłuchania utworu i obejrzenia teledysku:

czwartek, 9 marca 2017

Muzyka skrzypcowa - moja grupa na Google+

"Muzyka skrzypcowa" to kolejna utworzona przeze mnie społeczność, oparta o platformę Google+. Mam cichą nadzieję, że z czasem osiągnie większą popularność oraz licznych uczestników. W końcu utwory na ten instrument nie muszą być ... nudne. Przykładowo Lindsey Stirling, artystka opisywana już tutaj przeze mnie dosyć obszernie, wnosi ducha świeżości i nowoczesności w muzykę wymienionego gatunku. Dlaczego ? Ponieważ łączy muzykę klasyczną z różnymi innymi gatunkami, eksperymentując w ten sposób i uzyskując ciekawe efekty.

Na razie, póki co, grupa "Muzyka skrzypcowa" posiada tylko ... cztery wpisy, wszystkie mojego autorstwa. Wszystkie dotyczą Lindsey Stirling. Po prostu bardzo mi się podoba ta artystka i jej twórczość. Co do liczby członków, to społeczność jest niewielka, zaledwie czteroosobowa, wliczając i mnie jako administratorkę. Bardzo bym chciała, aby wzrosła jej popularność, gdyż ten gatunek, blisko spokrewniony z szeroko pojętą muzyką klasyczną, jest wart uwagi i popularyzacji. W dzisiejszej dobie głośnych dźwięków i "łatwostrawnej papki" doskonale wycisza, poprawia nastrój oraz nawet motywuje (znowuż Lindsey Stirling).

Wszystkie wpisy w grupie linkują do konkretnych, muzycznych postów na niniejszym blogu. Trochę jest to reklama "Dobrej rozrywki z sieci" :) Jednakże w najbliższym czasie planuję dodać coś innego, na przykład wpis, zawierający linka do jakiegoś utworu muzyki klasycznej na skrzypce. To urozmaici całość i sprawi, że nie tylko Lindsey Stirling będzie tam promowana. Prawdopodobnie znajdzie się coś z platformy Youtube :) Tam podobnego materiału jest co nie miara, więc łatwo będzie odnaleźć to, co mi potrzeba. No i byłoby też bardzo miło, gdyby któryś z członków dodał coś od siebie, bo na razie muszę liczyć tylko na własny wkład i pomysły.

Podsumowując, chciałabym zachęcić Was, drodzy czytelnicy, do słuchania muzyki skrzypcowej, bo naprawdę warto. Jeśli więc poszukujecie artystów tworzących w tym gatunku, u mnie znajdziecie coś dla siebie. Zapraszam do aktywnego uczestnictwa w życiu społeczności, poprzez komentowanie i dodawanie wpisów. Jeśli nie wiecie, jakich twórców winniście brać pod uwagę, to z pomocą przychodzi wymieniony wyżej serwis Youtube, jak również naturalnie Wikipedia. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "muzyka skrzypcowa" i już mamy mnóstwo materiału. Tak więc zapraszam do wpisywania się w poczet członków grupy "Muzyka skrzypcowa":

Muzyka skrzypcowa na Google+