niedziela, 29 października 2017

Lindsey Stirling - "Mirage".

Z dniem dzisiejszym po raz kolejny powracam do teledysków Lindsey Stirling, a konkretnie jednego: utworu "Mirage", czyli w polskim tłumaczeniu "fatamorgana, miraż". Pochodzi on z najnowszej płyty artystki, zatytułowanej "Brave Enough" ("wystarczająco dzielna"). "Mirage" posiada tradycyjnie przeważającą linię melodyczną, z dodatkiem gościnnego wokalu Raji Kumari. Sam wideoklip jest oszałamiającą feerią barw i form artystycznych. Na początku widzimy Lindsey w jakiejś tajemniczej komnacie, jakby jaskini, ze światłem padającym centralnie z góry, stojącą na środku, z nieodłącznymi skrzypcami w ręku, grającą. Trochę kojarzy mi się to ze sceną. Zresztą te skrzypce to stały atrybut artystki, zmieniający się w przeciągu teledysku na rozmaite odmiany. Szczególnie zwróciły moją uwagę skrzypce-szkielet, jakby forma minimalistyczna tegoż instrumentu, na których jednak da się grać. Co dzieje się ponadto w przeciągu omawianego wideoklipu ? Otóż obserwujemy pełen wdzięku, gracji i żywości taniec Lindsey, jej grę na skrzypcach, rozmaite odmiany scenicznego image, a poza tym towarzystwo chyba hinduskich tancerek, które wdzięcznie tańczą w tle. Całość jest doprawdy przepiękna i znakomicie współgra z muzyką głównej artystki.

Dlaczego "Mirage" ? Moim zdaniem tytuł symbolizuje lekkość, ułudę i zmienność form muzyczno-tanecznych. W sam raz pasują one do muzyki Lindsey Stirling, wkomponowując się w jej artyzm oraz zamiłowanie do muzyki i tańca właśnie. Linia melodyczna skrzypiec jest według mnie stylizowana na orientalną, stąd dodatek tancerek o takim charakterze, bogactwo strojów - szczególnie zwraca moim zdaniem uwagę Lindsey w złotym pudrze, a także wyrafinowane makijaże, połączone z równie fantazyjnymi strojami artystki. Myślę, iż taka jest rola owych dodatków, które mają za zadanie eksponować piękno (same są piękne), jak również podkreślać niewypowiedzianą słowami, ale naszkicowaną muzyką historię ze Wschodu. Zupełnie, jak w baśni z Szeherezadą w roli głównej - z "Tysiąca i jednej nocy". Sama zresztą Lindsey jest nią, tańcząc i opowiadając swoją grą na skrzypcach tajemniczą i jakże uroczą bajkę. Tak więc na sam koniec pragnę podzielić się z Wami, drodzy czytelnicy, moim zafascynowaniem grą i tańcem artystki, która ze swojego nieodrodnego talentu czyni prawdziwą sztukę. Warto obejrzeć teledysk, wsłuchując się jednocześnie w piękną muzykę. Zapraszam:

1 komentarz:

  1. Ta dziewczyna jest niesamowita, tworzyła muzykę do filmów, mając zaledwie 16 lat. Talent na miarę wielkich twórców.

    OdpowiedzUsuń