czwartek, 27 kwietnia 2017

Mesajah - "Otwórz serce".

Zwykle mało słucham muzyki reggae, ale Mesajah jest tu wyjątkiem. Bardzo lubię jego piosenki za życiowe teksty i otwartość. Dziś postanowiłam opisać nieco utwór "Otwórz serce" z najnowszej płyty "Powrót do korzeni". Niestety teledysku do niego nie ma. Słuchając na Youtube, widać tylko okładkę albumu zamiast wideoklipu. Trochę szkoda, bo to zawsze urozmaica wizualnie utwór. No, ale trudno. Weźmy się do analizy tekstu, skoro brakuje teledysku do opisania. Pierwszy, jakże poruszający wers, który powtarza się wielokrotnie, to "Idąc przez życie jedną z wielu dróg, kiedy brak Ci miłości, ducha ogarnia chłód". To znakomita kwintesencja naszych czasów, w których pogoń za karierą i pieniądzem niweluje w zasadzie, przynajmniej w moich oczach, wyższe uczucia. Kiedy ktoś dba tylko o stronę materialną, często zapomina o duchowej. Taki kołowrotek trwa na co dzień, jesteśmy zabiegani i zajęci, istotnie "brakuje nam miłości", a naszą duszę "ogarnia chłód", co jest naturalną konsekwencją braku uczuć. Dalej piosenka brzmi: "Wiedz, że codziennie obserwuje Cię Bóg, otwórz serce dla niego, by zamieszkać w nim mógł". Widać tu żywą wiarę artysty, chociaż, jak mi wiadomo z innego utworu, stroni on od Kościoła jako od instytucji. Mimo wszystko wierzy w Boga, a otwarcie się na niego uważa za kluczowe w życiu.

Ogólnie w tym utworze poruszany jest temat miłości, życzliwości i otwartości na bliźniego. Jeszcze jeden wers uważam za istotny, nie ujmując oczywiście niczego reszcie: "Kłamstwami nie daj się mamić, nie przestawaj chwalić Go". Co to za kłamstwa ? Myślę, że chodzi o ludzką hipokryzję, zakłamanie, fałsz i obłudę, które tępi z prawdziwym zaangażowaniem Mesajah. Przysłaniają nam one prawdziwy obraz Boga, Jego dzieł i wspaniałości. Chwalić Boga to żyć w zgodzie z Jego prawem miłości bliźniego, nie być zamkniętym na miłość i zwyczajną ludzką życzliwość. Bardzo często tego właśnie brakuje nam w życiu, stąd wynikają rozmaite niesnaski i konflikty. Poza tym każdy z nas bywa przecież egoistyczny, ważne jest jednak, aby starać się żyć tolerancyjnie, w pokoju z innymi oraz w pozytywnym do nich nastawieniu, a także w zgodzie z własnym wnętrzem, przekonaniami i Bogiem, który jest miłością. Wtedy świat byłby piękniejszy ... I na koniec co nieco o samym artyście: pod pseudonimem Mesajah kryje się Manuel Rengifo Diaz, którego rodzice to Peruwiańczyk i Polka. Takie mieszane małżeństwo z pewnością uczy swoje dzieci tolerancji i otwartości na ludzi innej kultury, jak również o innych zapatrywaniach. Zapewne stąd wypływa charyzma artysty oraz jego pozytywne i optymistyczne nastawienie do życia, które promieniuje z utworów. Właśnie dlatego chętnie ich słucham :) Ogólnie muzyka reggae z samej swojej natury i południowego pochodzenia jest doskonałym "pocieszaczem" i motywatorem. Sprawdza się jako recepta na dopadające nas czasem pesymistyczne nastroje, niosąc zarazem ze sobą pozytywne treści. Oczywiście każdy ma swój rozum i wcale nie trzeba koniecznie palić "ziela", żeby jej słuchać. Ja nie palę, a czasem ją sobie włączę - ostatnimi czasy nawet częściej. Tym samym kończę niniejszy wpis, zapraszając do wysłuchania utworu "Otwórz serce":

niedziela, 23 kwietnia 2017

Przyroda w obiektywie - grupa oparta o platformę Google+

Dawno już chciałam opisać tę stworzoną przeze mnie na Google+ grupę tematyczną, poświęconą przeważnie amatorskim fotografiom przyrody. Nie ukrywam, że ... głównie moim :) "Przyroda w obiektywie" z założenia ma prezentować fotografie natury na różnym poziomie umiejętności autora takich zdjęć. Jest otwarta na nowych członków, tak się jednak złożyło, iż jedyną publikującą osobą póki co jestem ... znowu tylko ja :) Mam jednak nadzieję, że z czasem tych moich pięciu użytkowników zamieści coś swojego albo nawet i link do jakiejś strony fotograficznej. Obecnie są cztery kategorie tematyczne: fotografia amatorska, promocja, do przedyskutowania i profesjonaliści. Ci ostatni również znaleźli swoje miejsce w grupie: opublikowałam mianowicie linka do strony internetowej Związku Polskich Fotografów Przyrody. Zaciekawiła mnie ona z powodu wysokiego poziomu zdjęć oraz po prostu ich artyzmu. To prawdziwa sztuka piękna.

Jeśli chodzi o moje fotografie, to pomyślałam, że są w sam raz na dobry początek, "rozruszanie" grupy. Istotnie, w dosyć krótkim czasie zdobyłam kilku członków, konkretnie razem ze mną jest nas sześć osób. Niestety nieco później dał się zauważyć pewien zastój, który ... trwa do dziś. Wpisy w grupie dodaję tylko ja, żaden z uczestników jakoś do tej pory się nie ośmielił. Szkoda, bo moje lepsze zdjęcia (we własnym mniemaniu oczywiście) powoli mi się kończą. Nie sztuka publikować byle co, po prostu chciałabym, aby w grupę wstąpiło nieco życia. Chociaż może to i niezbyt dziwne, wziąwszy pod uwagę niewielką promocję tej mini-społeczności, promocję ograniczającą się do wpisu w jednej tylko topliście, mianowicie "Ciekawe strony" (a więc ogólnej). Może więc warto by pomyśleć o czymś jeszcze ?

Moje zamieszczone w grupie zdjęcia to głównie kwiaty ogrodowe, kwitnące drzewa i rośliny łąkowe. Takie obiekty są najprostsze do znalezienia w odpowiedniej porze roku, stosunkowo łatwo je uwiecznić, ponieważ ... nie uciekają ;) Są wdzięcznym i uroczym obiektem do fotografii. Żeby było jasne: jestem zupełną amatorką, co zapewne widać po niezbyt wysokim poziomie moich zdjęć. Jednakże zwyczajnie lubię "pstrykać fotki", są one dla mnie pamiątkami, które gromadzę. Mam ich już naprawdę sporo, tylko oczywiście nie wszystkie, jak to już napisałam wcześniej, warto publikować. Zapewne widać na nich niedostatki warsztatu, które łatwo zauważy wprawne oko.

"Przyroda w obiektywie" to nie jedynie zbiór fotografii własnego autorstwa, zamieściłam na nim dzisiaj linka do bloga, którego zdjęcia są o niebo lepsze od moich. To witryna z również amatorskimi fotografiami, jednakże można dostrzec i zapewne lepszy od mojego aparat, jak też wyczucie chwili oraz umiejętność komponowania szczegółów w na przykład kolażach wielkanocnych. Głównym jednak motywem jest tam przyroda i jej piękno. Szczególnie zachwyciły mnie fotografie oszronionych roślin polnych, gałązek drzew oraz elementów wystroju ogrodowego, gdyż przedstawiają one sobą niezwykle kruche i ulotne piękno (szron dosyć szybko znika, ale znowu nie na tyle prędko, aby nie móc go uwiecznić). Tak więc, na sam koniec tego wpisu, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w życiu grupy chociaż przez samo oglądanie zdjęć. Linka do społeczności podaję niżej:

Przyroda w obiektywie na Google+

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Jain - "Come".

Dzisiaj postanowiłam obejrzeć i opisać coś lekkiego, co duchem przypominałoby lekkość Świąt. Wprawdzie niniejszy teledysk z Wielkanocą nie ma właściwie nic wspólnego poza ową przystępną i przyjemną atmosferą, ale niech już zostanie :) Mowa o hicie sprzed blisko dwóch lat, czyli piosence "Come" francuskiej wokalistki Jain. Mnie osobiście najbardziej spodobała się graficzna oprawa utworu, ponieważ lubię rozmaite zagadki dla rozerwania umysłu oraz iluzje optyczne. Tych ostatnich jest w teledysku co nie miara, ciągle jesteśmy zaskakiwani czymś nowym. Widzimy na przykład Jain w kwiecistej sukience, skądinąd ładnej, zlewającej się w jedno z ... tapetą w pokoju lub grającą w szachy z ... drugą sobą - drugi komplet figur jest jakby "do góry nogami". Ponadto w kolejnych scenach artystka ... wpada do filiżanki z herbatą (oczywiście pozornie), trzyma pod pachą własną głowę czy podczas zabawy w chowanego ... otwiera zapinaną na zamek błyskawiczny szczelinę w rzeczywistości, po czym ukrywa się tam. Widać, że Jain do życia podchodzi z humorem :) Całość przypomina mi nieco "Alicję w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla, gdyż jest równie niesamowita, dziwna, paradoksalna, ale i lekka, radosna.

Jeśli chodzi o tekst, to jest on raczej prosty i mało skomplikowany - moim zdaniem w tym jego urok. Opowiada o młodzieńczej miłości oraz o tęsknocie za ukochaną osobą. Jain swojego czasu mieszkała w Afryce, konkretnie w Kongo, i właśnie stamtąd zapewne wywodzi się obiekt jej uczuć. Możemy to poznać po konkretnych wersach piosenki, kiedy wokalistka śpiewa "black burn" ("czarny płomień") albo "My soul is in Africa with you boy" ("moja dusza jest w Afryce z tobą chłopcze"). Ogólnie rzecz biorąc utwór łatwo wpada w ucho dzięki nieskomplikowanej i uroczej linii melodycznej. Naprawdę może się podobać nie tylko mnie :) Gatunkowo przynależy chyba do popu, a więc tym bardziej jest prosty i "lekkostrawny", no i artystka śpiewa w uniwersalnym i znanym na świecie języku, czyli po angielsku rzecz jasna. Niektórym osobom może jednak trochę zakręcić się w głowie od tych rozmaitych wizualnych miraży, sądząc po komentarzach na stronie Tekstowo.pl, z której to wzięłam cały tekst. Z ciekawostek można by dodać to jeszcze, iż piosenka została wykorzystana jako spot reklamowy jesiennej ramówki polskiego kanału telewizyjnego Polsat w roku jej premiery, bo w 2015-stym. To właśnie między innymi dowodzi jej popularności, zresztą Jain właśnie owym utworem (singiel) zdobyła sobie niekłamane uznanie w świecie muzyki. Myślę, że mając na uwadze dzisiejszy świąteczny dzień, możemy z całą pewnością zanurzyć się w tym świecie pięknych iluzji oraz lekkości bytu, delektując się zarówno prostym urokiem tekstu, jak i wyrafinowaniem teledysku - tak przynajmniej ja to widzę :) Jedno i drugie jest jak filiżanka dobrej herbaty - cieszmy się nią i smakujmy radość życia. Zapraszam do wysłuchania utworu i obejrzenia wideoklipu:

niedziela, 9 kwietnia 2017

Forge of Empires - darmowa gra strategiczna online.

Od niedawna gram (ponownie) w Forge of Empires. Kiedyś również pochłaniało to mój czas, ale jakoś zrezygnowałam. Dlaczego ? Bo niestety nie potrafiłam zbyt wiele osiągnąć w sposób darmowy. Teraz moja strategia, jak sądzę, uległa poprawie i gram bardziej oszczędnie, nie tracąc zbyt szybko i zbyt wiele z początkowych bonusów premium. Tak jest lepiej :) Postanowiłam również sobie, że nie wykupię żadnego płatnego pakietu ani waluty o wartości ponadpodstawowej. Jak dotąd idzie mi całkiem dobrze :)

O czym jest gra ? To moim zdaniem naprawdę interesująca strategia przeglądarkowa - budujemy w niej miasto od czasów epoki kamiennej aż do scenariusza rodem z literatury science fiction. Oczywiście nie zdradzę, co nas czeka w tej odległej przyszłości, a co wymarzyli sobie twórcy gry. Mogę tylko co nieco powiedzieć o epokach, które już "przeszłam". Naturalnie pierwsza była era kamienia łupanego z takimi budowlami jak siedziba myśliwego, chata, menhir czy pomnik z kłów mamuta. Miała ona swój urok, jednakże niewiele było w niej do zbudowania. Następna była epoka brązu - tu już dało się osiągnąć naprawdę o wiele więcej. Całkiem sporo różnorodnych budynków, o rozmaitym przeznaczeniu. Nasi mieszkańcy z chat przypominających lepianki przenieśli się więc do domków na palach, długich domów, domów krytych strzechą czy drewnianych chat. Pełen komfort ;)

Epoka brązu to rozwój wielu nowych technologii, nawet w przełożeniu na rzeczywistość poza grą. Nie jestem wprawdzie znawczynią historii, ale odnoszę wrażenie, że gra posiada wiele dopracowanych, wziętych z prawdziwego życia szczegółów oraz epokowych osiągnięć. Weźmy garncarstwo lub kamienny krąg - to nie istniało zapewne w epoce kamienia łupanego, w której dominowały kościane narzędzia i takaż broń. Ponadto mamy jeszcze typowe dla tej epoki budynki militarne, jak strzelnica procarzy, koszary wojowników, koszary włóczników, stajnia jeźdźców czy obóz miotaczy, produkujący nam całkiem przydatne miotacze głazów. No i trochę budynków tak zwanych kulturowych, jak teatr (drewniany), tawerna, szkoła lub wspomniany już wcześniej kamienny krąg. Oczywiście to nie wszystkie typy budowli, te jednak wymienię w następnym akapicie.

Wśród dostępnych typów obiektów budowlanych w grze istnieją więc: budynki mieszkalne, produkcyjne, towarowe, kulturowe, dekoracje, budynki wojskowe, drogi, rozszerzenia terenu i Perły Architektury. Tych ostatnich nie wznosimy od razu, a raczej stopniowo i konsekwentnie zbieramy do nich plany. Coś dla kolekcjonerów ;) Jeśli chodzi zaś o ekonomiczną stronę gry Forge of Empires, to budynki mieszkalne zapewniają nam stały podatek w postaci monet. Są również tak zwane "punkty zaopatrzenia", które czerpiemy z budynków produkcyjnych. Po co ? Aby realizować wiele zadań rozgrywki. Po prostu są niezbędne. Jest także element społeczny, jak chociażby możliwość wyszukiwania i dodawania sąsiadów wśród graczy. Później możemy organizować się w gildie. Strategicznie wybieramy sobie opcję bycia raczej handlarzem niż wojownikiem lub odwrotnie, co naturalnie nie jest stałe w grze - zależne od okoliczności lub posiadanych akurat towarów, aby nimi handlować. Podsumowując, warto poświęcić nieco wolnego czasu, jeśli szukamy czegoś niezbyt trudnego i przypominającego rzeczywistość, zwłaszcza tę zamierzchłą. Ale uwaga ! Grajmy regularnie, bo inaczej po pewnym czasie ... gra nam się zresetuje do epoki bodajże kamienia. To zauważony przeze mnie mankament. Osoby zainteresowane zapraszam mimo to pod wymieniony adres:

https://pl.forgeofempires.com/

wtorek, 4 kwietnia 2017

Lorde - "Royals".

Dawno nie widziałam tak nietypowego teledysku, jak "Royals" w wykonaniu wokalistki o pseudonimie artystycznym Lorde. Ale może i nic dziwnego, ponieważ wykonuje ona przecież muzykę alternatywną, z pogranicza popu i rocka (podaję za Wikipedią). W każdym bądź razie piosenka podoba mi się bardzo, natomiast sam wideoklip już nieco mniej. Dlaczego ? Bo jest po prostu zbyt ... osobliwy. Taki akurat do kontemplacji tej jego dziwności. Widzimy dwóch młodych ludzi oraz ich dzień. Pierwszy kadr to niepościelone łóżko. Ktoś dopiero wstał i zapomniał pościelić ? Życiowe ;) Ale dla mnie to symbol roztargnienia lub ... pośpiechu. W ogóle z zachowania obydwu mężczyzn wieje jakimś niezdecydowaniem, marazmem nawet, bo na przykład to niezasłane łóżko, zaciągnięte zasłony pomimo dnia, telewizor który nie odbiera kanałów (szum), bezczynne wylegiwanie się na kanapie ... Ale to tylko moje zdanie. Być może ktoś prowadzi zwyczajnie taki właśnie tryb życia, ma sporo wolnego czasu ... W dalszej części możemy zauważyć, iż ci młodzi ludzie trenują boks. A więc mają w życiu określony cel, do którego dążą - stać się zawodowcem, jak sądzę, lub chociażby zarobić w ten sposób na życie. Zdarzają im się kontuzje - widzimy nawet obrażenia, jakie odniósł jeden z nich (krwawiąca warga). Czyli różowo nie jest.

Najdziwniejszy jest sam tekst. Wzięłam go ze strony Tekstowo.pl. Pierwszy wers brzmi: "I've never seen a diamond in the flesh", czyli tłumacząc na polski: "Nigdy nie widziałam diamentu we ... wnętrznościach". No i weź tu człowieku zrozum, o co chodzi ... Ale zaraz, zaraz, może coś jednak można "wyrozumieć" ? Diament jest niezwykle cenny, wnętrzności mogą oznaczać tak zwany "pot, krew i łzy", przecież oboje współlokatorów daje z siebie wszystko na treningach i zapewne też walkach bokserskich. Czyli niezwykle trudno osiągnąć cel ? Ów diament ? Następna linijka tekstu jest jeszcze dziwniejsza, bowiem brzmi: "I cut my teeth on wedding rings in the movies", to znaczy: "Obcięłam ... sobie zęby na pierscionkach weselnych w filmach". Wybaczcie proszę moje nieudolne tłumaczenie z angielskiego. Może to jakiś idiom ? Nie wiem. Ale przyznacie, że nie można tego fragmentu traktować dosłownie. Ktoś coś zrobił swoim zębom, czego zwykle się nie robi. No bo kto je sobie obcina ? Chyba że ja źle zrozumiałam ... ? Być może chodzi o symbol cierpienia, pewnej ofiary złożonej na ołtarzu przyszłego sukcesu. Bo droga do celu bywa trudna i kręta. Młodzi ludzie na pierwszy rzut oka wydają się zamyśleni, nawet podczas rutynowych codziennych czynności, jak prysznic albo śniadanie. A więc mają wątpliwości, czy uda im się osiągnąć zamierzony cel ? Myślę, że tak właśnie jest. Raczej każdy miałby w tym przypadku. A tytuł "Royals" ? Tłumacząc na polski oznacza on "królewscy", czyli w liczbie mnogiej - odnosi się do obydwu młodych mężczyzn. To według mnie hołd im złożony, ich codziennym trudom i rozterkom. Czyli zarówno nasz utwór, jak i uzupełniający go teledysk posiada przesłanie. To ważne. Zapraszam do obejrzenia, wysłuchania i wysnucia własnych wniosków. Pozdrawiam :)

sobota, 1 kwietnia 2017

Czytajmy ebooki - rzecz o cyfrowych książkach.

Dziś będzie o kolejnej mojej stronie, po licznych profilach społecznościowych i witrynie Niezbędnik kulturalny. Tym razem przyszła kolej na ebooki, których zalety opisałam w moim nowo powstałym serwisie "Czytajmy ebooki". Strona powstała w oparciu o darmowy szablon, resztę zrobiłam już zupełnie samodzielnie - chodzi oczywiście o wypełnianie treścią. Pisałam "z głowy" i nawet szybko mi to poszło :) Temat ebooków jest mi bliski, jako, że ponownie zapisałam się do programu partnerskiego sieci Nextranet, która to sieć zajmuje się właśnie sprzedażą e-książek, cyfrowej prasy oraz audiobooków. Jeśli o mnie chodzi, to "na tapetę" wzięłam wyłącznie ebooki, ponieważ wolę skupić się na jednym temacie i dogłębnie, najlepiej jak potrafię, go naświetlić.

Zaraz na pierwszej stronie macie wyjaśnione, dlaczego warto wybrać ebooki jako Waszą lekturę. Moim zdaniem są one doskonałym uzupełnieniem książek papierowych, czyli tradycyjnych. Uważam, iż jedno drugiemu nie przeszkadza, można czytać i książki papierowe, i ebooki. Te ostatnie są przeznaczone na komputer, specjalny czytnik albo inny tego rodzaju sprzęt. Każdy może wybrać, co mu pasuje najbardziej. Jeżeli wybieramy czytnik ebooków, warto nabyć taki oparty o nowoczesną technologię e-papieru. Sprawia to, że nie męczymy tak bardzo swojego wzroku jak patrząc przykładowo przez dłuższy czas na monitor komputera lub w ogólności na ekran elektroniczny (czyli taki z podświetleniem). E-papier wymaga (niestety) doświetlenia osobną lampką, kiedy czytamy po zmroku. Mimo wszystko jest wart swojej ceny (a nie musi być ona wysoka, jako, że ta technologia jest już w użyciu od pewnego czasu).

Strona "Czytajmy ebooki" oprócz dosyć obszernego wstępu do zagadnienia e-książek (liczę również dział "Co to są ebooki ?") posiada liczne podstrony, z których każda prezentuje po kilka okładek z wybranej kategorii tematycznej. Myślę, że kolorowe okładki najlepiej wpadają w oko odbiorcy, poza tym wystarczy je tam zamieścić i ... sprawa załatwiona. Brak opisu poszczególnych książek tłumaczę tym, iż ... w większości ich jeszcze nie czytałam. Po prostu nie mam zwyczaju powielać gotowych opisów. Jednakże mam zamiar zapoznać się przynajmniej z kilkoma książkami - szczególnie interesuje mnie temat fantastyki. Niczego oczywiście nie ujmuję pozostałym grupom tematycznym, to zwyczajnie rzecz gustu i osobistych upodobań.

Jest i program partnerski. Klikając w link, jesteśmy przenoszeni na stronę sieci Nextranet, gdzie wszystko jest według mnie wystarczająco objaśnione. Dodam tylko, że w tym programie zajmujemy się intensywną promocją strony głównej sklepu-księgarni Nexto.pl. Resztę załatwiają już oni sami - czyli zajmują się pełną obsługą klientów. Kiedy już zdobędziemy pierwsze 50 zł prowizji partnerskiej, podpisujemy umowę i możemy wówczas zdecydować się, czy chcemy założyć swój partnerski sklepik z cyfrowymi publikacjami, czy też nie. Jeżeli nie zdecydujemy się na opcję własnego sklepu, wówczas reklamujemy wyłącznie główną stronę Nexto. Całe przedsięwzięcie jest więc spójne i wypłacalne - sprawdziłam. Można się w nie zaangażować bez obaw. A jeśli chcecie po prostu więcej dowiedzieć się na temat ebooków, zapraszam Was na stronę:

http://czytajmy-ebooki.com.pl/