niedziela, 22 października 2017

Humor sprzed wieku na blogu Pana Trafnego.

Dzisiaj po dłuższej, bo ponad miesięcznej przerwie w publikowaniu postów na niniejszym blogu postanowiłam coś jednak dodać. Padło na bloga Pana Roberta Trafnego, który w swoich wpisach podejmuje nie tylko tematykę naukową, ale też i rozrywkową. Tak więc dziś zaserwuję dawkę dobrego humoru sprzed stu lat. Ówcześni ludzie nie byli wcale pozbawieni tej cechy, jaką jest żartowanie sobie z rozmaitych sytuacji życiowych czy prawienie anegdot. Ich poczucie humoru było może prostsze albo i bardziej "na poziomie" niż dzisiejsze niektóre kawały, ale na pewno było z czego się pośmiać :) Toteż jeśli chodzi o mnie, chyba wybrałabym jednak dowcipy sprzed wielu, wielu lat, ponieważ nie tylko są dla odbiorcy zrozumiałe, ale też bardzo życiowe, wedle tamtejszych obyczajów.

Pan Trafny podzielił owe żarty na dwie części, po mniej więcej tyle samo w każdej. Obie są warte przeczytania i zainteresowania odbiorcy, gdyż dostarczają sporej dawki naprawdę doskonałego humoru. Weźmy na przykład zabawną historyjkę z gołębiem, proboszczem i organistą, zatytułowaną "Kot zjadł". Ta chyba podoba mi się najbardziej :) Kot zjadł gołębia, który miał być wypuszczony podczas mszy jako symbol Ducha świętego ... Ten żart ukazuje nam, iż można sobie dowcipkować nawet z tak poważnych spraw, byle oczywiście robić to z umiarem i pełną klasą, w dobrym stylu. Ponadto w innym humorystycznym przekazie, zatytułowanym "Sposobność", widzimy pewną przewrotność pytającego o pożyczkę, gdy tymczasem jego kolega "traci pamięć". Czyli ludzie z poprzedniej epoki nie byli pozbawieni wcale tej cechy ... Inny był tylko język, poczucie humoru bowiem pozostało praktycznie to samo.

Myślę, że taka dawka dobrego humoru może znakomicie poprawić nasz nastrój, kiedy akurat tego potrzebujemy. Warto czytać ze zrozumieniem dawne żarty, ponieważ nie tylko nas rozbawią, ale i czegoś nauczą. Czego ? A tego, iż kanwa dowcipu jest w zasadzie identyczna, bowiem ludzie aż tak się nie zmieniają w przeciągu lat, a nawet wieków. Moim zdaniem żartujemy ciągle z tych samych rzeczy, jak na przykład księża, ludzka chęć zysku, pijaństwo, ignorancja czy lenistwo. Inny jest tylko, jak już to zauważyłam wcześniej w niniejszym wpisie, język, jakim to wyrażamy. Ale ten sprzed stu lat jest jeszcze całkiem do zrozumienia, ja w każdym bądź razie nie miałam kłopotów z odbiorem przesłania. Uważam, iż warto w ten sposób, jednocześnie dobrze się bawiąc, nauczyć się czegoś o dawnych obyczajach, panujących wśród ludzi.

W podsumowaniu chciałabym podkreślić rolę żartu jako bufora dla złych emocji. Bardzo często dzieje się tak, iż w momentach nie najlepszego nastroju dobry dowcip potrafi rozładować sytuację lub chociażby poprawić nieco samopoczucie. O ile oczywiście zrozumieliśmy ów żart ;) Puenty tak zwanych kawałów sprzed stu lat nietrudno moim zdaniem rozwikłać, bowiem bazują one na odwiecznych ludzkich wadach, które to wymieniłam w poprzednim akapicie. A język też jest jeszcze jasny i klarowny jak dla mnie, ale również i w ogóle dla współczesnego odbiorcy, jak sądzę. Naprawdę opłaca się z korzyścią dla naszej psychiki pożartować sobie czasem :) Zapraszam więc do zapoznania się z dosyć obszernym materiałem, który przygotował dla nas Pan Robert Trafny. Dobry humor za darmo gwarantowany ! Wystarczy kliknąć w linka poniżej:

Dowcipy sprzed stu lat część 1

środa, 13 września 2017

Nightwish - "Islander".

Tym razem postanowiłam przypomnieć sobie i Wam, drodzy czytelnicy, przepiękną balladę muzyczną fińskiej grupy rockowo-metalowej Nightwish. Nosi ona tytuł "Islander", czyli w wolnym tłumaczeniu "mieszkaniec wyspy" lub "pochodzący z wyspy". Utwór ten niemal od samego początku, to znaczy od pierwszego "posłuchania" zaskarbił sobie moją sympatię, ponieważ jest niezwykle liryczny i nastrojowy. Wszystko w nim tchnie nieodmienną magią oraz prawdziwą poezją. Widzimy mężczyznę posuniętego w latach, przybywającego dziwnym statkiem latającym na niesamowitą wyspę na morzu. Statek ów przypomina zarówno jednostkę morską (posiada kotwicę, kadłub jakby łodzi i linę do holowania), jak również latającą - i tu dostrzegamy najwięcej podobieństw. Z całą pewnością potrafi ... unosić się i płynąć nad ziemią, gdyż jego górna część jest jakby żywcem wzięta ze sterowca. Ma postać podłużnego balona, wypełnionego jakimś lekkim gazem, zapewne powietrzem. Kapitan statku, starszy mężczyzna, szuka więc przystani na naszej niezwykłej wyspie. Czy znajduje ? Tego dowiecie się po obejrzeniu omawianego wideoklipu.

Ale to jeszcze nie koniec :) Uważam powyższą scenę za swoiste odniesienie do poszukiwań życiowej drogi, swojego miejsca w świecie oraz życiowej "przystani". Bywa, iż w owych poszukiwaniach możemy natrafić na taką właśnie nietypową, jedyną w swoim rodzaju wyspę. Od nas tylko zależy, czy będzie ona naszym tymczasowym przystankiem, czy też ... zostaniemy na niej. Jest również i drugi wątek: grupa ludzi (członkowie zespołu Nightwish) siedzą, śpiewając i grając na instrumentach wewnątrz ognistego kręgu. Ów krąg może mieć charakter ochronny. Wprawdzie na naszej wyspie nie widać zagrożenia, ale jest ona na tyle jedyna w swoim rodzaju, iż takowe być może czekają za rogiem :) Myślę, iż mogą oni ruszyć w dalszą wędrówkę, kiedy wygaśnie ogień, zmieniając się w popiół. Zresztą w powietrzu unoszą się jakby spopielone skrawki - a może są to płatki kwiatów lub śnieg ? Wyspa bowiem posiada kwitnące drzewa. I to wszystko razem wzięte tchnie właśnie czarem i niesamowitością. Aż kusi, aby spędzić na tym skrawku lądu więcej czasu, zanurzając się w pełnej cudów scenerii. Sama piosenka pasuje do wizualnej otoczki jak najbardziej. Wprawdzie nie analizowałam anglojęzycznego tekstu, jednakże wyłapałam wers o łodzi bez nazwy (a w teledysku widzimy właśnie łódź) oraz coś o podróżnikach i morskim wybrzeżu. Ponadto wyspa jest zbudowana w jakby luźnych kamieni i właściwie nie wiadomo, jakim sposobem to wszystko trzyma się razem :) To moim zdaniem jeszcze podkreśla jej magię i atmosferę jakby nie z tego świata. Podsumowując, pragnę podkreślić niezwykłość zarówno ścieżki muzycznej, jak i sfery wizualnej. Warto obejrzeć i posłuchać, zanurzając się w urokliwy świat "Islandera". Zapraszam: